Mini blog Jurka Owsiaka

18-12-2009  10:02

 

Nic bardziej mnie nie denerwuje, jak durna uwaga lub głupie pytanie z zakresu: „czym się Pan zajmuje, co robi Pańska Fundacja”. Wiąże się to z pewnym zespołem zachowań, działań, które lekko potrafią wyprowadzić z równowagi. A temat związany jest głównie z dziennikarzami.

Po 18 latach potrafią oni zadać historycznie piękne pytanie: jak się to wszystko zaczęło? Pytają o to prawie za każdym razem, choć wszystko mają na stronach internetowych i w setkach innych moich wypowiedzi.

Miło mi jest, kiedy mogę odpowiedzieć na pytanie konkretne, takie, w którym omawiana jest dana sytuacja, konkretna data - czy był strach, czy była nadzieja, co było dnia następnego. Ale prośba skierowana do mnie, o opowiadanie całej historii najczęściej świadczy o tym, że pytający po prostu się nie przygotował. Oczywiście z pokorą staram się wszystko wyjaśnić, ale zdaję sobie sprawę, że ucieka nam czas, w którym moglibyśmy porozmawiać o rzeczach mądrzejszych, ciekawszych i, co najważniejsze, ważnych i interesujących dla czytelnika czy widza. Drugą partię „nerwa” powodują pytania dotyczące tak zwanych „wrogów Orkiestry”. Dostaję gęsiej skórki, kiedy dziennikarz wyciąga internetowe anonimowe zapiski z jakiś dziwnych stron i to takie na poziomie oszczerstw i zwykłego bicia piany. A na końcu zadaje mi takie pytanko: a co ja na to?

I odpowiadam, że nic. Dziennikarz oczekuje jednak, że udowodnię, iż wielbłądem nie jestem.

Pamiętam taką sytuację, która miała miejsce kiedyś w radiowej Trójce. Pod koniec Finału dyskutowaliśmy o tym, co się wydarzyło: o emocjach, o Polakach, o obyczajach. I nagle, nie wiedzieć skąd, zaczęło się przytaczanie „szaletowych opinii”. I tak na prawdę nie było wiadomo czy dzwonić do księgowej, czy do Urzędu Skarbowego, czy nosić ze sobą oświadczenie o niekaralności. Bo w tych obraźliwych słowach było wszystko – skradzione pieniądze, prywatne konta, niezmierzone bogactwo w postaci domów, rezydencji, jakieś stałe procentowo określone dochody no – generalnie wszystko co najgorsze i związane z pieniądzem.

Jak zareagować? Albo lejesz sobie na to i wychodzisz na człowieka z odrobiną nonszalancji (z czym ludzkość może nie czuć dobrze), albo tłumaczysz się - co od razu brzmi zawile. Na samym końcu ratuje cię słuchacz, który opieprza prowadzącego mówiąc, że w takich przypadkach potrzebne są konkretne pytania, na które musi paść konkretna odpowiedź.

Ile zarabiają pracownicy Fundacji, ile pieniędzy Fundacja ma na koncie, ile pieniędzy Fundacja przeznacza na sprzęt, programy medyczne, co jest po stronach zysków, co strat? Czy pan, panie Jurku coś na tym zarabia, czy nie? I oczywiście na te pytania są odpowiedzi na naszych stronach internetowych. Ale nawet jeśli dziennikarz zada mi takie właśnie konkretne pytanie - jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Bo nie pytanie o coś, a teza, że „kręcę na tym lody”, jest stwierdzeniem podobnym do tego, że „wszyscy Polacy, to złodzieje niemieckich samochodów”.

No i właśnie to „kręcenie lodów” pojawia się w spotkaniach z bardzo znanymi, lubianymi dziennikarzami telewizyjnymi. Powiem Wam, że kopara mi opadła. W TVN-owskim rannym bloku „Dzień Dobry TVN” mówimy o hojności lub niehojności Polaków w stosunku do potrzebujących. Jestem ja, obok mnie piękna Ilona Felicjańska, która od lat prowadzi fundację „Niezapominajka”. Na rzucane co chwilę pytania każde z nas próbuje zdążyć z odpowiedzią.

Ja staram się zaprzeczyć kretyńskiej, moim zdaniem, wymyślonej za biurkiem tezie, że Polacy niechętnie pomagają. Ja w to nie wierzę i myślę, że wszystkie fundacje i stowarzyszenia solidnie pracujące, też w to nie wierzą.

Owszem, te, które uprawiają lewiznę i ściemę, będą oczywiście narzekały, w ten sposób budując czarny PR tematowi, który w Polsce z roku na rok wygląda naprawdę coraz lepiej. Niestety, także ludzie zajmujący się funkcjonowaniem organizacji pozarządowych w dzisiejszych czasach (również Ci z poza biurek) wytaczają te, moim zdaniem, idiotyczne opinie o słabości polskiego pomagania. Nie zgadzam się z nimi, więc zaprzeczam przy okazji zapraszając na kolejny Finał. I w tym momencie dochodzi do kuriozalnej wymiany myśli. Wojtek Jagielski mówi o fenomenie Orkiestry i jej wspaniałych efektach i w tym samym zdaniu zawiera uwagę – „ale nie wszyscy myślą o Was dobrze - mój kolega uważa, że wszyscy szefowie i prezesi fundacji „kręcą przy tym lody”, dlatego mój kolega na Orkiestrę nie daje”.

 

I ja tu siedzę obok pięknej Ilony, która bardzo sensownie mówi o pomocy, trzymam w ręku kolorową puchę Finału, obok mnie nasz plakat o tym, że gramy nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Myślami jestem w naszej siedzibie na ul. Niedźwiedzia 2a, gdzie na 300 m2 wysyłamy identyfikatory do 120 tys. wolontariuszy, gdzie wysyłamy paczki do 1500 sztabów w Polsce i na całej kuli ziemskiej, gdzie codziennie odbywamy mnóstwo spotkań i zastanawiamy się, czy jeszcze ten rok wytrzyma wykładzina na podłodze. Jestem myślami w miejscu, gdzie całym Finałem zajmuje się (od A do Z) tylko kilkanaście osób, bo druga ich część prowadzi normalną, całoroczną działalność Fundacji. I myślę o tych 18 latach grania, podczas których każdy dziennikarz każdej gazety może swoimi kanałami zajrzeć do wszystkich moich dokumentów skarbowych, przyjrzeć się moim finansom, ba! zobaczyć gdzie mieszkam, i gdzie piję i palą za swoje. Do dziś mnóstwo instytucji - z prawa i lewa - bardzo różnie wyrażało swój pogląd na temat naszej Fundacji i - chociażby z powodów takich dziwnych sądów - nigdy żadnej głupoty byśmy nie zrobili.

Wiec sobie myślę - Wojtku, o co Ty mnie pytasz po 18 latach robienia Orkiestry w kraju Środkowej Europy jakim jest Polska? A nie myślisz, że to jest problem Twojego kolegi? Czy na rozmowę z Tobą mam przyjść z księgową? Z zaświadczeniem o niekaralności i zaświadczeniem, że nie jestem wielbłądem?

Odpowiedziałem Ci na to - niech Twój kolega to sprawdzi.

Myślę sobie na koniec, że gdyby kanclerz Merkel w rozmowie z naszym Ministrem twierdziła, że wiele jej koleżanek nie lubi Polaków, ponieważ kradną samochody, to jednak zaczynałaby tym jakąś dziwną dyskusję, że aż chce się powiedzieć - proszę sprawdzić.

 

Taka też jest moja uwaga: chcesz zadać pytanie? Przynajmniej pochyl się na minutę nad sprawą. I najpierw sprawdź. Dopiero jak będą wątpliwości – pytaj - bo masz do tego pełne prawo. Ale jeśli to podejście się nie zmieni, to czeka mnie jeszcze pytanie o wszystkie plagi świata, które z pewnością uda się komuś ze mną połączyć. Albo przynajmniej mnie do nich zbliżyć.

Szkoda czasu, wcześniej sprawdź.

 

Jurek Owsiak

mrbillysnow @18-12-2009  22:49
JEST PAN SUPER!! JAK PANA ZABRAKNIE TO TO WSZYSTKO PADNIE!!CHCIALEM WYSLAC SERDUSZKO W NASZEJ KLASIE SMS-EM ALE NIE MA TAKIEJ OPCJI !!!NIECH PAN TO ZALATWI A GWARANTUJE DUZO WIEKSZA KASE!! NIE KAZDY MA KONTO, ALE KAZDY MA KOMORKE I SMS-Y!!!MYSLE ZE MAM RACJE!! http://nasza-klasa.pl/profile POZDROWIENIA!! NIEBO DLA PANA PEWNIE STOI OTWOREM!! MOZE SIE TAM SPOTKAMY , ALE PEWNIE MUSZE SOBIE ZASLUZYC!
Aspiryn @20-12-2009  20:25
W działalności charytatywnej najłatwiej jest zrobić przekręt, dlatego wielu bezinteresownych pieniaczy czepia się WOŚP. Czy te stworki-trollki nie wiedzą, że w fundacji rokrocznie mają miejsce dwie (chyba, bo nie pamiętam dokładnie) kontrole finansowe, trwające kilka dni każda i do tej pory wszystko jest w najlepszym porządku, więc chyba NAPRAWDĘ wszystko musi być w porządku? Dlaczego oni nad tym się nie zastanowią? Bo... oceniają innych według siebie.
Tata Oskarka @28-12-2009  14:14
Witam Serdecznie Pana Jurka.

Pamiętam jak z ciekawością oglądałem w telewizyjnej dwójce (chyba z kilkanaście lat temu) program "kręcioła".
Miałem wtedy może z 12-13 lat (tak sądzę) i widziałem kolesia, który była zakrecony na punkcie pomocy....
To był Pan Jurek ;)
Potem na przestrzeni lat spoglądałem na dynamiczny rozwuj WOŚP i choć wrzucałem coś tam do puszki, to w głębi serca zastanawiałem się czy: "On nie kręci na tym lodów"?
Ładnych kilka lat pózniej Bozia obdarzyła Żonę i mnie wspaniałeym Synkiem- Oskarkiem.
Oskarek urodził się 2004-11-08 i był naszym oczkiem w głowie.
Pamiętam jak dziś gdy tuż po narodzeniu wykonano u Synka przesiewowe badanie słuchu, którego sponsorem była... WOŚP.
Wtedy pomyślałem sobie... kurcze Oni faktycznie robią coś wielkiego- naprawdę, realnie pomagają.
Oski rozwijał się dobrze do czasu...
Do czasu aż w maju 2007 r okazało się, że nasz Sens, nasz Skarb zachorował na nowotwór złośliwy...
Trafiliśmy do Klinikii onkologii dziecięcej w Gdańsku na oddział chemioterapii.
W ciągu kilkunastu godzin nasze życie zmieniło się na zawsze...
Oski został Aniołkiem 2008-11-16 (8 dni po 4-tych urodzinkach).
Po 18 miesiąchach dosłownego zycia w szpitalu, po tym jak szpital stał się naszym domem wróciliśmy już sami... Mój Skarb został Aniołkiem
Przez te kilkanaście miesięcy byliśmy w kilku klinikach dziecięcych w Polsce (Gdańsk, Wrocław, Bydgoszcz) i tam wszędzie widziałem dzieło WOŚP. Sprzęt medyczny, który ratował życie Synkowi po operacji, sprzęt który wspomagał autoprzeszczep szpiku kostnego.
Ten sprzęt rozsiany wspomaga ogromne Rzesze naszych Dzieci w całej Polsce i za to jestem wdzięczny Panie Jurku, Tobie jako osobie i Tobie jako Fundacji.
Grajce do końca świata i o jejden dzień dłużej!
Chylę bardzo nisko czoło przed Wami raz jeszcze mówiąc skromne słowo: Dziękuję.
Nie znam słów, które potarfią wyrazić wdzięczność za to, co robicie.

Przepraszam również za to, że był czas kiedy miałem inne zdanie nt. Waszej cieżkiej pracy.

p.s jeśli chcecie to zapraszam do poznania historii Aniołka Oskarka: oskarliterski.blog.pl
Tata Oskarka @28-12-2009  14:19
Przepraszam za rażący błąd: w słowie rozwuj maiło być oczywiście "ó".
Chyba emocje przy pisaniu tego komentarza zrobiły swoje... ;)
Tata Oskarka @04-01-2010  22:40
Dobry Wieczór.

Dziękuję Panie Jurku za dzisiejsze słowa, które padły, u Tomasza Lisa.
Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważna jest SZYBKA i SKUTECZNA diagnostyka CHORÓB ONKOLOGICZNUCH U DZIECI.
Ważne jest też, aby zwrócić uwagę rodzicom, że często u dzieci występują pewne symptomy, które łatwo zauważyć, i które zbyt łatwo lekarze kwalifikują jako coś innego i nie kieryją na odpowiednie badania (brak jakiejkolwiek diagnostyki lub diagnostyka błędna)...
Zatem rodzice, bądźcie czujni, czujni i raz jeszce : czujni! (w ramach zdrowego rozsądku oczywiście).
agaciorka @05-01-2010  10:19
Urodziłam się 22 lata temu z cardiomiopatią przerostową serca po wielu perypetiach w wieku jedenastu lat przeszłam przeszczep serca w klinice dla ludzi dorosłych.
Po tym wydarzeniu trafiłam na kontrolę nerek do Centrum Zdrowia Dziecka tam zobaczyłam mnóstwo sprzętu z czerwonymi WOŚPowymi serduszkami - który ratował zdrowie ale i życie moich kolegów i koleżanek.
Od pięciu lat - co roku - gram z WOŚPem - i mimo panującego w styczniową niedzielę zimna jest ogromnie gorąco.

Jeśli chodzi o bicie kasy - kto śledzi działanie Fundacji ten wie :)

Życzę Wszystkim wspaniałych doznań WOŚPowych, dużo ciepła w serduszkach i mnóstwa zdrowia - zwłaszcza dla Pana, Panie Jurku aby Pan szybko nie zachrypł podczas Finału :)
Nanina @06-01-2010  23:13
Najgorsze jest to, ze negatywnie oceniają fundacje ludzie, którzy nie robią dla niej nic. Szkoda im symbolicznej złotówki. Oceniać każdy potrafi...

Ja również skorzystałam ze sprzętu zakupionego przez orkiestrę. Gdyby nie Wy pewnie by mnie tu nie było i nie mogłabym przeżyć najszczęśliwszych chwil w moim życiu na Woodstocku : )

Pozdrawiam serdecznie Nina : )
matkozielecki @09-01-2010  12:17
Najgorsze jest to że ludzie nie wspomagający fundacji chwalą więc wszem i wobec swoją głupotą namawiając innych do "nie pomagania". A gdzie się podziało ich IQ 14?

Jurek, zawsze byłem przekonany że lodów nie kręcisz ale tak jak Ciebie drażni mnie zdanie innych. Najgłupszy i najdebilniejszy tekst to oczywiście opinia że 10% przechodzi na organizację Woodstocku. Jakim trzeba być kretynem by w to wierzyć.

Jurek, miałem zawsze dystans to Twojej osoby i śmieszyły mnie dyskusje o Tobie jako o największym autorytecie polskiej młodzieży. Wydawałeś mi się tylko postacią medialną. Czytając jednak Twojego Bloga i poznając Twoje słowo pisana wiem że się myliłem. Będziesz kiedyś legendą a twoje czerwone okulary staną się emblematem mody młodzieżowej (zamiast Che!). Plecaki, naszywki, koszulki, hym... może warto to opatentować :-)

Pozdrawiam!
Aspiryn @10-01-2010   4:36
Ci "wkurzający" są tylko fanatycznym odłamem. Tak jak w islamie (religii bardzo pokojowej), fanatycy podkładają bomby, tak u nas... pytlują jęzorami. Nie dalej jak dzisiaj, kilkanaście godzin przed 18 finałem, portale internetowe rzetelnie donosiły (bo trzeba ich zrozumieć: też muszą z czegoś żyć), jak to do wiadomej stacji radiowej dzwonili ludzie, wyrażający swoją dezabrobatę dla idei WOŚP. Dlaczego to robili? Bo zachęcali ich ojczulkowie prowadzący. Jeden z nich podobno wyrzucał pracownikom fundacji, że się obłowili, zarabiając w 2006 (!) roku po 2500 zł brutto :) Inny żalił się na antenie, że Caritasu tak chętnie nie pokazują w TV. Chwytają się już byle czego, aby tylko jak najbardziej zniechęcić ludzi do wspomagania Orkiestry. Mają prawo - jakby mnie co roku regularnie przechodziło koło nosa ponad 10 mln USD, też byłbym dzisiaj starym frustratem :)

Głowa do góry Panie i Panowie! Za 4,5 godziny zaczyna się finał! Ja w tym roku siedzę tylko przed TV, ale swój datek już złożyłem :)
matkozielecki @10-01-2010  13:42
a ja w tym roku oprócz wolontariatu przeprowadzam pokaz pierwszej pomocy w mojej okolicy... hym... i ma stresa większego niż przed maturą.
Monika @13-01-2010  19:08
JUREK, WSPANIALE, ŻE JESTEŚ.
Na co dzień z ludzi wyłazi wszystko co najgorsze. Dzięki Tobie chociaż w ten jeden dzień stajemy się lepsi i potrafimy razem coś zdziałać. To piękne. Dziękuję.

Będę za Orkiestrą do końca świata...
szapi @13-01-2010  20:10
Hejeczkaaa,

W tym roku, w tym finale, miałam swój debiut w WOŚPie, pierwszy raz byłam wolontariuszką. Oczywiście, nie obyło się bez obrzucania mnie niezbyt miłymi słowami przez starsze panie, którym w żaden sposób nie dało się przetłumaczyć, że gadają kłamstwa wyssane z rydzykowego palca. Trudno, żal mi ich. Ale to w gruncie rzeczy nieistotne, liczy się to, że zbierałam pieniądze, że wreszcie uczestniczyłam w tym jakoś bardziej, niż kasa wrzucona do puszki.
Teraz chciałabym na Woodstock. Z całego serducha, no! Nie wiem jak rodzice, trochę boję się o tym myśleć. Mam dopiero co skończone szesnaście lat. Nie to, że mam z rodzicami zły kontakt - wręcz przeciwnie, uważam, że jest nawet spoko. Tak, zdarzają się zgrzyty, jak zawsze, ale nie jest tak źle. Tym bardziej się boję, że powiedzą kategorycznie NIE i zakończą dyskusję. Co zrobię? Ucieknę? Zeżrą mnie wtedy pewnie wyrzuty sumienia, nie będę się dobrze bawić wiedząc, że zawaliłam mosty pomiędzy mną a nimi.
Jesusss, po co ja ci tak zanudzam? Pewnie masz miliony takich listów i już nimi rzygasz, bez urazy. Wiem, że kochasz swoich wolontariuszy, ale przecież nie oznacza to, że musisz wysłuchiwać wszystkich ich problemów ;d
Nie wiem, czy to odpowiednie miejsce, żeby to pisać, ale nie mogłam znaleźć nigdzie jakiegoś twojego maila, adresu, czegoś, dokąd mogłabym się zgłosić po pomoc.
Nie wiem co mam zrobić z tym Woodstockiem. Moi znajomi nie jeżdżą, chyba, że znajomi z internetu, ale dla moich rodziców zbytnim pocieszeniem to to nie będzie. Nie pojadę też z rodzicami, chciałabym, żeby to był zupełnie mój wyjazd, moje życie, nie kolejne chwile z nimi, kiedy będę ICH CÓRKĄ, a nie JUSTYNĄ. Nie o to chodzi, że jestem przy nich sztuczna, tylko po prostu inna, wiadomo. Są fajni, ale nie tolerują niektórych rzeczy, jak to rodzice ;)

Dziękuję Ci za to, że w ogóle jesteś. Że udało ci się ogarnąć łebkiem całą tą organizację, że to wszystko działa, od tak długiego czasu, cały ten mechanizm WOŚPu. Dzięki temu, że dałeś ludziom taką możliwość, oni sami stają się lepsi, bardziej ludzcy i współczujący.
Nie mam twojej telewizji, mam tylko siedem kanałów, więc niestety cię nie oglądam. Słucham - kiedy tylko mam czas.
Ale teraz, jak był finał, widziałam cię w telewizji, już wieczorem, późnym. Po całym tym mega męczącym dniu ty stałeś z szerokim uśmiechem, darłeś się zachrypniętym głosem, nie poddałeś się, nie usiadłeś i nie powiedziałeś "Hej, Nowak, teraz ty chwilę poprowadź, ja odpocznę". A przecież mogłeś, jesteś człowiekiem!
A może nie mogłeś?
Może nie byłbyś tym samym Jurkiem Owsiakiem, ikoną, jaką się stałeś dla wielu, osobą twardą, która nigdy się nie poddaje. Do końca świata i jeden dzień dłużej.

Wiem, że moje początki w tym wszystkim są niczym w porównaniu z prawdziwymi wyjadaczami-wolontariuszami (już nie mówię nawet o Tobie), ale po prostu chciałam Ci napisać to wszystko. Chciałabym być bliżej tego wszystkiego, WOŚPu, Woodstocku. Tylko tu czuję taką niesamowitą atmosferę - mieszają się tu dobro, luz, uśmiech, tolerancja, wolność, pomoc, dobra zabawa. To wszystko jest takie wspaniałe, że żałuję, że nie urodziłam się trzydzieści lat temu, żeby być z WOŚPem od początku.
Szkoda, nie nic nie poradzę.

Nie wiem,czy w jakiś sposób mi odpiszesz, a może zechce odpisać mi ktoś, kto to po prostu przeczyta, może ktoś, niekoniecznie będzie chciał mi pomóc czy coś, tylko po prostu poznać... Zamotałam się, ale w każdym razie tu jest mój mail: j.szapi@gmail.com

Justyna
tzawisko @13-01-2010  20:58
To norma w polskim "dziennikarstwie". Tak normalnie mógłbyś po prostu olać telewizyjnych oraz reprezentujących beznadziejny poziom prasowych dziennikarzy. Jednak jako, że każde Twoje pojawienie się w mediach jest reklamą dla Orkiestry i przypomnieniem dla ludzi, że zbliża się Finał, to niestety nie bardzo możesz. Wydaje mi się, że po prostu jesteś na to skazany, więc musisz się z tym pogodzić, ale jak najbardziej rozumiem ten żal.

Podobnie o niektórych dziennikarzach wypowiadali się np. Kapuściński czy Edelman, tyle, że oni mogli to "olać". Ile razy w końcu można wysłuchiwać tych samych pytań.

O samej treści tych wszystkich "zarzutów", nie będę się wypowiadał, bo szkoda na to słów. Dzięki za kolejny finał, no i na nowy rok życzę Ci samych kumatych dziennikarzy zadających ciekawe pytania :-)
rghbv @14-01-2010  16:31
Ludziom się myli to nie Wośp bierze w kieszeń tylko niektóre inne organizacje. Nie wiem Panie Jurku czy jest Pan osobą medialną czy naprawdę Pan to organizuje, ale w każdym z tych przypadków jestem pełen podziwu dla Pana jednego z ludzi którzy są moimi autorytetami. Organizuje Pan Finał zbiera tyle kasy na sprzęt i pomoc dla dzieci. Organizuje Pan Przystanek Woodstock na którym przeżyłem jedne z najwspanialszych dni w swoim krótkim jeszcze życiu. Bardzo chętnie bym Pana poznał, chociaż wiem ze to niemożliwe. gdy tylko mi stuknie 18 to dołączę do pokojowego patrolu. Chciałbym chociaż w małym stopniu się przyczynić do Pana działalności.

Szacun i Pozdrawiam Pana oraz całą fundację bez wyjątku.
mooton @15-01-2010  11:42
Powiem niewiele ale jeśli ktoś chce coś zrobić by w ludziach serce biło odrobinę szybciej by budziły się ludzkie odruchy - byśmy byli lepszymi ludźmi to mało mnie to obchodzi jeśli zapłacę mu za telefony , czy wleje paliwo do jego auta bo i tak korzyść jest tak duza ze przewyższa koszty dlaczego nie rozliczacie pana Tuska za miliardy na stadion ile sprzętu Jurek mógłby kopić za te kasę 1,2 mld zl ile kasy kosztowało udekorowanie Warszawy ? na święta 2 mln zl czy dekoracje wa-way uratują komuś życie ? czy stadion uratował komuś życie ?
Jurek to wspaniały gość i nic mnie nie obchodzi ze popełni błąd w rozliczeniu na 2 zl powiem więcej na o człowieku świadczą czyny.
Mana @17-01-2010  17:23
Ludzie czasami są po prostu bez myślni wszystko najlepiej by ustawili na oglądalność na coś co by mogli później pokazywać we wiadomościach... szkoda że już 2 rok nie mogę brać udziału jako wolontariusz chociaż z drugiej strony to oznacza że jest wielu chętnych by pomagać:)
Login na forum Aby dodać komentarz musisz być zarejestrowany na naszym Forum Internetowym.
Jeśli nie posiadasz konta na Forum zarejestruj się.

Hasło forumowe
Treść komentarza
Strona Główna | English | Kontakt | Fundacja | Nasza działalność | Finał WOŚP | Przystanek Woodstock | Pokojowy Patrol | Uniwersytet | Uczymy Ratować | Medycyna | Forum WOŚP | Strony Jurka Owsiaka | Złoty Melon | OTV | Sklepik WOŚP | Radio Woodstock