Mini blog Jurka Owsiakalistopad (ilość wpisów: 3)
23-11-2007 14:49
Dzisiejsze expose premiera oglądałem na raty. Najpierw w domu, później w OTV, kiedy tuż za mną Yachu robił foty do billboardu finałowego. A że mowa była długa, to co i raz mieliśmy okazję wsłuchać się w zapowiedzi szefa rządu.
Usłyszałem więc mnóstwo dla mnie dobrych i optymistycznych słów. Pan premier chce zaufać Polakom, chce budować drogi, chce, aby polskie porty zaczęły żyć i kwitnąć, abyśmy żyli w zdrowszym otoczeniu, aby mistrzostwa EURO 2012 odbyły się bez żadnych perturbacji, aby rolnicy mogli żyć godnie, ale także z dostępem do Internetu w swoim domu. Żeby na Wiśle było więcej mostów i żeby udało się wyrównać różnice w dobrobycie Polaków. Różnice wynikające głównie z kulturowych i gospodarczych zaszłości. Premier chce, aby polskie wojsko pod koniec 2008 roku skończyło misję w Iraku, żeby dzieciaki przy swoich szkołach miały boiska ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem. Wspomniał też o wielkiej wadze działań organizacji pozarządowych i o przystosowaniu Sejmu dla niepełnosprawnych, włącznie z mównicą. Pan Premier chce budować tanie państwo rzeczywistości a nie tylko w zapowiedziach. Chce przyjrzeć się działalności organizacji, które mają promować Polskę na świecie. Mówił o rybakach, nawiązując do połowu dorsza. Czyli rzucił konkret a nie lanie wody, żeby rybakom żyło się lepiej. Zwrócił uwagę, że to nie rząd będzie budował mieszkania, bo ma tego nie robić, ale że obywatele mają się budować, mając lepsze prawo, tańsze grunty, mając powody do zwiększonej przedsiębiorczości. Wspomniał o pensjach dla nauczycieli, które powinny być wyższe, a także mówił o powrocie do punktualnych i czystych Polskich Kolei Państwowych. To tylko część z tego, co wpadło mi do ucha. Przemówienie wielokrotnie przerywane były oklaskami świadczącymi o aprobacie dla takich planów. I zgodnie ze zwyczajem takich posiedzeń, opozycja jest opozycją i udziału w brawach nie bierze. I rozumiem, że nie składa dłoni do klaskania, kiedy premier negatywnie podsumowuje ich dwa lata rządów. Ale kiedy mówi o tych planach, no to pytam się – czy posłowie PiS i LiD nie chcą tych otwartych, kwitnących portów? Nie chcą dróg, mostów, Internetu, boisk dla dzieciaków? Nie chcą, abyśmy obdarzali zaufaniem obywateli? I myślę dalej – nie chcą. Najchętniej chcieliby, aby wszystko się zapadło, ugrzęzło, aby nowy rząd nie zrobił nic, co byłoby dobre dla obywateli. I ta obojętność w twarzach, momentami jakaś plakatowa bezmyślność, nijakość, wszystko to jeszcze raz pokazało mi, że owszem, zniosę ich w Sejmie, ale radością napawa mnie fakt, iż stanowią mniejszość i nie mogą już nic zakręcić, ściemnić, nabałaganić. Bo dla nich nie dorsz przysłowiowo jest ważnym elementem poprawy bytu rybaków, ale wyłapanie wśród nich wszystkich masonów, ubeków i elementów szpiegostwa. No bo kiedy ten rybak wypływa w morze, to kurwa, czego szuka, jak dorsza nie ma??? Tak by powiedzieli. Żeby było jasne – to taki mój przykład dotyczący tych politycznych wariatów. Jurek
07-11-2007 16:29
I znowu 15 baniek prześliznęło się bez żadnego logicznego wytłumaczenia z Warszawy do Torunia. Śmiem tak twierdzić, ponieważ z dotacji ludzie się cieszą, chwalą się, mówią o tym głośno. A ta dotacja była ukryta, wyczajona przez dziennikarzy, a do tego dochodzi informacja, że już wcześniej 12 milionów także zostało połkniętych przez uczelnię Ojca Rydzyka.
No właśnie! Czy 27 baniek złotych polskich jest tym czymś, co dzisiaj najbardziej potrzebne w działaniu szkoły Ojca Tadeusza Rydzyka? Wiercenie? Chyba było, ale w głowach byłej ekipy rządzącej, aby wyrwać dla siebie przywileje w postaci takich pieniędzy. Skandal i dzika łobuzerka - to jedyne słowa, które cisną się na usta, kiedy widzi się, jak cała sytuacja złapana spod pazuchy, z ukrycia, niejasna, nieczysta i wskazująca na bardzo mętne pomysły z tym wierceniem. Nie chcę już kręcić się wokół demagogicznych haseł, gdzie by się indziej te pieniądze przydały. Ale nigdy w życiu, powtarzam – nigdy w życiu nie słyszałem o wybitnych osiągnięciach w wierceniu geotermalnym toruńskiej szkoły Ojca Rydzyka. Kit, szanowni Państwo, i ściema pierwszej wody. Takie wiercenia niech robią specjaliści geolodzy z Torunia – miasta, a nie z toruńskiej szkoły. Bo niby ta woda ma zagorączkować w szkole, czy przydać się całemu miastu? To gdzie ją będą ci studenci wiercili? W całym Toruniu, pod Toruniem, na boisku szkolnym? Gdyby tam był chociaż jakiś jeden najgłupszy fakt czy zaczepka techniczna. A tego zawsze brakowało i potem moje zdziwienie, kiedy widzę, jak w Telewizji TRWAM reklamuje się nie szkoła, a potężny kompleks zabudowań. Czyli, że cały biznes hula pełną parą. No to może znajdą się jakieś wybitne licencjaty, jakieś wybitne postacie, tematy rzucone w lud, porywające debaty, czy cokolwiek, co świadczyłoby o poziome tej szkoły. Na dzisiaj, przypominam, wiercenia za w sumie 27 mln złotych robić będzie szkoła zajmująca jedno z ostatnich miejsc w rankingu prywatnych szkół wyższych w Polsce. Więc taka moja uwaga dla pracowników, wykładowców i studentów tej szkoły – na pewno są w księgarniach książki o wierceniu. Kupcie, poczytajcie, bo jak się dowiercicie do gorącej wody, jak to wszystko pod ciśnieniem pójdzie do góry i będzie wielki chlust, to nieboraki nie połapiecie się, będzie lament i krzyk. Więc może lepiej wiercić po ukosie… Wtedy dłużej, łagodniej, mniejsze ciśnienie. A jak wyleci wielkie czarne maziste gówno, to znaczy, że to ropa. Może też wylecieć gaz, wtedy błagam, nie jarajcie, i chociaż bądźcie w kaskach. A jak poczujecie siarę i usłyszycie jęki, to znaczy , że piekło pod Wami. Wtedy żaden korek nie pomoże. Aha! I bierzcie rachunki na wiertła, bo nowa ekipa gotowa Was bardzo skontrolować. Jurek
05-11-2007 11:23
I jest to niepokojące, bo w pewnym sensie obowiązkiem jest Prezydenta być Prezydentem wszystkich Polaków. Czyli, jak urzędowo przyszedł czas sejmowego przemówienia, to należy przykleić twarz do mikrofonu, postać do mównicy i to przemówienie machnąć. Mało tego – dla wytrawnego polityka jest to wręcz doskonała okazja, aby w takim momencie swoje myśli przekazać do słuchających go Posłów. Jest to jeden z niewielu momentów, gdzie raczej słuchalność stuprocentowa, bo tylko totalna niedyspozycja wygoni kogoś z ławy sejmowej w dniu otwarcia nowego Sejmu. A jak się ma takich słuchaczy i taki moment, to można myślą polecieć głęboko, totalnie i jeśli coś leży na sercu, to choć to niedyplomatycznie, ale wylać można.
A Prezydent, jak Stefek Burczymucha z bajki Brzechwy, nie przemówi nic, bo zły na cały nowy przetasowany polski świat polityczny. A to oznacza, że słaba koszula, słaby krawat, słabe buty, i żona z siatką z hipermarketu w samolocie, i znajomość hymnu słaba, i w przemówieniach też dużo niezgrabności i zamiast łączyć – wszystko Pan Prezydent porozdziela. I taki nafuczony, zły, jakby mu ktoś miejsce parkingowe zajął i tylko strach pomyśleć, co tacy ludzie zrobiliby gdyby w korku stali, albo w długiej kolejce po coś. Krótko mówiąc – nie żebym się czepiał, ale moim zdaniem znowu media i dziennikarze przygaśli, nie mówiąc jednoznacznie i w sposób zasadniczy, że takie zachowanie jest poza wszelką normą, idiotyczne, głupie i niepotrzebne nam, Polakom. Więc ja to mówię. Panie Prezydencie, niech Pan wyluzuje, Pana Urząd – Pana obowiązek i Pana powinność. Niech Pan zrobi tak jak powiedziałem na początku – mównica, mikrofon, może nawet nie z kartki, ale z głowy przywitać i życzyć powodzenia na nowej drodze Sejmu naszego pospolitego. A swoją drogą, jeszcze taka niebywała historia. Co piątek Bubell dzwoni do mnie z Polskiego Radia 910 WRKL z Nowego Jorku, ponieważ przed emisją mojej niedzielnej, powtórkowej audycji z Radia WAWA mam krótką nawiję o aktualnościach warszawsko-fundacyjno-polskich. Opowiadam o tym, o owym i bardzo często rozmowy te urywały się w trakcie. Bywało nawet, że mieliśmy poczucie, jakby ktoś po dawce różnych informacji klikał przerywaczem na zasadzie cenzury, albo oceniania cza moich słów. Później się uspokoiło, aż tu w ostatni piątek opowiadałem o całej aferze ze stadionami i ich lokalizacją w Warszawie. I gdzieś tam padło słowo „premier” w kontekście pomysłów i jego opowiastek i nagle cyk – rozmowa przerwana. Tak jakby coś wróciło i coś znowu się przytkało cenzurą. Ale miejmy nadzieję, że to tylko pstryczek elektryczek, bo przecież nowe zapowiada, że nie będzie stare. Jurek
|