Mini blog Jurka Owsiaka

październik (ilość wpisów: 1)
23-10-2009  16:19

Tymi słowami Redaktor Naczelny Metra, Waldemar Paś zwrócił się do Kazika Staszewskiego, w którego sprawie spotkaliśmy się piwnicznej izbie kawiarni Chłodna 25 w Warszawie.

 

To miejsce wybrano na rozmowę o internetowym piractwie. W trakcie spotkania okazało się zresztą, ze słowo „piractwo” nie jest adekwatne do sytuacji i porusza zupełnie inną działkę nielegalności, niż faktyczne nielegalne ściąganie wartości artystycznych z internetu. Miejsce na spotkanie okazało się dobre, bo w małym pomieszczeniu wszyscy przybyli - a nie było ich znowu tak dużo - uczynili tłoczną atmosferę.

 

Problem piractwa jest bardzo poważny, ponieważ dosyć skołowana publika generalnie nie do końca wie, co można, a czego absolutnie zabrania się pod karą. Na wielu stronach, czy to artystów, czy różnych wydawnictw mamy przecież swobodny dostęp do efektów artystycznej twórczości. I teraz - co jest legalne, a co już nie?

 

I wyjaśnienie tego stanu rzeczy zajęło nam godzinę, bo inaczej kombinowali prawnicy czy znawcy tematu (Jarosław Lipszyc), a  inaczej artyści, wydawcy - w tym także ja - wydawca i  popularyzator muzycznego biznesu. Kolejnymi uczestnikami debaty byli artyści, czyli poszkodowany Kazik, Muniek Staszczyk, Sidney Polak, L.U.C., a także znany  ze swej muzycznej działalności Hirek Wrona.

 

Kiedy wreszcie ustalono mniej więcej zasady, ale broń Boże nie przy obopólnej zgodzie, zaczęto zastanawiać się nad samym rozmiarem problemu przynoszącym straty przede wszystkim artystom. Zastanawialiśmy się gdzie leży przyczyna, kto jest winien, jak sobie z tym dać radę. Problemów, jak na godzinę rozmowy, było od cholery, więc zrozumiałe, że tak naprawdę to po prostu sobie o tym pogadaliśmy. Rozmawialiśmy za to w asyście zapraszających dziennikarzy (i tutaj ukłon dla Metra), którzy zajęli się problemem i - mam nadzieję - nie odpuszczą. 

 

Rozumiem pewien chaos w dyskusji, która nie zakończyła się żadnym poważniejszym wnioskiem, ale czas był krótki i okazało się, że chyba jednak dosyć słabo poczuliśmy powszechność tego problemu. Miałem nieodparte odczucie, że najbardziej zainteresowany dyskusją Kazik mówił tylko w swojej sprawie. A przecież jego głos jest także potrzebny - i to bardzo - w odniesieniu do wszystkich artystów. Być może ja tego nie wychwyciłem, być może za krótki był czas dyskusji, ale miałem potrzebę usłyszenia dwóch słów aprobaty dla organizatorów spotkania czy gości, którzy na nie przybyli.

 

Wiem, że lista zaproszonych artystów była dłuższa, ale nie wszyscy skorzystali z zaproszenia. To ważna uwaga, ponieważ dla skuteczności jakichkolwiek działań potrzebne  nam jest niezwykłe zjednoczenie sił wszystkich twórców, bo tak naprawdę wszystkich, bez względu na rangę, problem dotyczy.

 

W czasie dyskusji skład jej uczestników topniał. To też rozumiem,  ponieważ najważniejsze było pokazanie tu swojej obecności. Nie ukrywam jednak, że lekkim zawirowaniem było dla mnie wyrwanie ze spotkania samego zainteresowanego, który w pewnym momencie po prostu pomknął do swoich spraw. Przy okazji podrywania się z krzesła do wyjścia padła bardzo cenna uwaga Sidneya – „moi drodzy, w odróżnieniu od naszego show biznesu biznes parkingowy opanował bezbłędnie wszystkie zasady, więc pędzę póki mi nie namierzą samochodu”.

 

Konkluzją spotkania był jeden wspólny wniosek, który dotyczy edukacji ludzi młodych w temacie budowania pewnej kultury bycia z produktem artysty (chodzi o chęć posiadania jego oryginalnego dzieła w postaci płyty, książki, filmu). Taka edukacja na pewno trwać będzie jeszcze czas jakiś, ale warto się za to zabrać siłami samych artystów, oraz siłami nauczycieli w szkołach. Warto też wesprzeć swoimi pomysłami tych, którzy formalnie ustalają przepisy prawne dotyczące tego problemu.

 

I tutaj pojawiła się mała różnica zdań. Według Hirka Wrony jesteśmy społeczeństwem genetyczne zakodowanym na złodziejstwo (bo najpierw panowie, potem zabory, okupacja, komuna itd.). Według mnie, gdyby tak było, Orkiestra nigdy by nie osiągnęła swojego sukcesu, a 500 tys. ludzi wzięłoby się za łby na Przystanku Woodstock. Bardzo cenię Hirka za jego oddanie sprawie i przyznanie, że edukacja to rzecz niezwykle ważna i istotna, nad czym zresztą Hirek pracuje wizytując szkoły i opowiadając o legalności i nielegalności obcowania z muzyką. Wtedy jednak trzeba też bywać w miejscach, gdzie dzieje się dużo ważnych rzeczy i młodzi ludzie pojmują edukacyjny charakter takich spotkań. Myślę tu o Przystanku Woodstock, na którym tzw. muzyczna branża – czyli wydawnictwa i prasa (Teraz Rock), czy tzw. ważni (w tym także Hirek Wrona) nie pojawiają się w ogóle. A od tego wspólnego frontu wszystko zależy!

Dlatego, Panie Kaziku, niech Pan jeszcze zostanie.

 

Jurek Owsiak

 

Strona Główna | English | Kontakt | Fundacja | Nasza działalność | Finał WOŚP | Przystanek Woodstock | Pokojowy Patrol | Uniwersytet | Uczymy Ratować | Medycyna | Forum WOŚP | Strony Jurka Owsiaka | Złoty Melon | OTV | Sklepik WOŚP | Radio Woodstock