Mini blog Jurka Owsiakawrzesień (ilość wpisów: 1)
25-09-2009 11:42
Rozmowa Metra opublikowana w dniu 25.09.2009. http://www.emetro.pl/emetro/0,0.html
Ściąganie jest jak włamanie Artur Tylmanowski: Jaki masz stosunek do ściągania z sieci bez płacenia za muzykę, gry, programy? Jerzy Owsiak: Przyznaję, że już miesza mi się w głowie. Jestem za ochroną wszelkich wartości intelektualnych, które autor chce sprzedać i wziąć za nie pieniądze. Z drugiej strony Internet tak niesamowicie się rozwinął, że zgłaszają się do nas ludzie, którzy na Przystanku Woodstock chcą lansować absolutną, darmową dostępność wszystkiego, co jest w sieci. AT: Kupujesz płyty w sklepach? JO: Tak, i nauczyłem tego córki – na muzykę mają wydzieloną część swego budżetu. Cała moja płytoteka jest oryginalna. Dużo kupuję na wyprzedażach, gdzie jest taniej. Jako prezenter korzystam też z płyt radiowych. Nie ukrywam, że z tych oryginałów robię sobie kopie do samochodu, bo w aucie płyty fatalnie się niszczą. AT: Czy solidaryzujesz się z Kazikiein, który nawymyślał internautom ściągającym jego płytę, nielegalnie wrzuconą do sieci przed premierą? JO: Tak! Jego krzyk jest słuszny. Nawet to obrażanie się na fanów było uzasadnione. Młodzi ludzie uważają, że mają prawo do ściągania. Tłumaczą się tym, że płyty są drogie. Pokutuje przekonanie, że „ktoś i tak mnie doi", bo wytwórnie śrubują ceny Moi drodzy, płyty z koncertami z Przystanku Woodstock wydawane przez „Złotego Melona" wytwórnię WOŚP, mają rekordowo niską cenę jak na DVD w Polsce, jedynie 29,99 zł. I mimo to nie sprzedajemy ich w dziesiątkach tysięcy. Na naszych płytach piszemy „Piratujesz - zabijasz!". Bo cały dochód z nich idzie na cele statutowe fundacji. Dlatego mamy prawo powiedzieć: „Ukradłeś te pieniądze i być może właśnie przez ciebie nie kupiliśmy komuś potrzebującemu sprzętu medycznego". AT: Ale jeśli chodzi o artystów młodzi ludzie nie czują, że ich okradają. JO: Trzeba ich uświadomić, że artysta oddaje cały swój talent i ma prawo się z tego utrzymywać. To jest to, co mówi Kazik: 100 tyś. zł kosztuje nagranie płyty i te 100 tyś. musi się zwrócić. Odbieranie mu tego to złodziejstwo. AT: Sytuacje łatwiej ocenić, kiedy dzieją się w realu... Podejrzewam, że te same osoby, które ściągają płyty z sieci, jeżdżą też na Przystanek Woodstock, zbierają pieniądze na WOŚP do puszek i generalnie nie są złe. JO: Oczywiście, że tak! Zrzuciłbym to na karb niewiedzy, oni się nie zastanawiają, co robią, piratując muzykę. Po prostu nie rozróżniają pojęć. Mówią: „Skopiowałem płytę z sieci, przecież nie wszedłem do sklepu i nie ukradłem, prawda?". Ukraść, to jest według nich wyjąć coś komuś z kieszeni. Gdyby ktoś im udowodnił przestępstwo, powiedzą: „Chciałem kupić oryginał, ale tu miałem taniej. Teraz kupię, bo wcześniej nie wiedziałem, że to źle z Internetu ściągać". Nie wiem, jakie są sankcje za nielegalne udostępnianie w sieci... AT: Podobno maksymalnie trzy lata. JO: Chciałbym zobaczyć tego, kto te trzy lata dostał. O czym tu mówić, jak nawet kradzież radia z samochodu policja kwalifikuje jako „czyn o niskiej szkodliwości społecznej". Staliśmy się obojętni wobec złodziei i chuliganów. Oni nie są skutecznie karani. AT: Wiec jak powstrzymać ściąganie z sieci bez płacenia? JO: Do końca nie wiem. Być może artyści za rzadko zwracają się do fanów. Powinni głośno i wyraźnie o tym mówić, na zasadzie: „Moja płyta wychodzi niebawem i ja już teraz mówię, że nikomu jej nie dałem, by wrzucił ją do sieci. Proszę cię, mój fanie, nie ściągaj mojej płyty, tylko kup. Jeśli inaczej wejdziesz w jej posiadanie, to po prostu okradniesz mnie i jesteś złodziejem". AT: Czy miałeś już debatę o piractwie w woodstockowej Akademii Sztuk Przepięknych? JO: Nie, ale to bardzo dobry pomysł, żeby na kolejnym Woodstocku pojawił się taki temat. Trzeba zacząć pytać młodych ludzi, co oni o tym myślą. Chętnie zrobilibyśmy dyskusję „Bierzemy z Internetu czy nie?". Mogą paść szokujące opinie.
|