|
Mój pobyt w telewizji rozpoczął się od programu "Róbta co chceta czyli rock'and'rollowa jazda bez trzymanki". Program ten ruszył, kiedy w telewizorni pomykały tylko dwa kanały i myślenie o rozrywce i propozycjach programowych dla młodzieży było bardzo stereotypowe. Zapowiedź – muzyka, zapowiedź – muzyka, zapowiedź – muzyka. BĘC!!! Ja wtedy byłem okręcony muzyką z Jarocina, czyli muzyką punkową. Kiedy ruszyliśmy z pierwszymi odcinkami, wybuchła niezła bomba. Program był na tyle wariacki, że natychmiast zjednał sobie wielu fanów. Połączenie kabaretu z unikalną muzyką i wiadomościami o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Trochę obrażania i nieobyczajnego zachowania. Robiłem to razem z Walterem Chełstowskim. Moją partnerką w tym programie była Agata Młynarska. Wyemitowaliśmy 125 odcinków, a potem wszystko w pizdu wysadziliśmy w powietrze. Za ten program dostaliśmy wszystkie możliwe nagrody. To właśnie program ”Róbta co chceta” spowodował, że tak fantastycznie gra po dzień dzisiejszy Fundacja WOŚP. Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy pomagali tworzyć to telewizyjne szaleństwo.
Drugim moim programem w Telewizji był program "Dziura w koszu". Jego głównym celem było rozdanie wśród młodych telewidzów 300 profesjonalnych konstrukcji do uprawiania koszykówki. Zebraliśmy zgłoszenia podwórkowych drużyn koszykówki z całej Polski. Im mniejsza miejscowość lub zapadła dziura, tym większa szansa na otrzymanie kosza. Robiliśmy z tego śmieszne programy telewizyjne, bo na miejscu wręczaliśmy go w przebraniu biskupa, angielskiego policjanta, rosyjskiego żołnierza albo innego cudaka. Dzieciaki były w szoku, ale do dziś, jeżdżąc po Polsce, widzę te kosze. Ufundowane były przez firmę "Pepsi Cola", a po całej Polsce rozwiozła je za zupełną darmochę firma "Servisco". Z racji czasu nadawania programu, prawie nikt nas nie oglądał, co było totalnym o kant dupy potłuc przedsięwzięciem telewizyjnym. Jakby jednak nie patrzeć, kosze zostały rozdane, a sam sport skutecznie spopularyzowała koszykówka amerykańska.
Następnie zaczęliśmy realizować program podróżniczy pt. "Się kręci". Z naszą latającą kamerą podróżowaliśmy po różnych dziwnych miejscach na całym świecie, poruszając się w określonych tematach. Na przykład film o drzewach pokazywał ich ochronę w USA (parki narodowe sekwoi), film poświęcony dobrej gospodarce drewnem realizowaliśmy w Finlandii (jako przykład absolutnie pozytywny), oraz na Filipinach, Borneo, czy w Kanadzie (gdzie gospodarka jest absolutnie rabunkowa), a także w Puszczy Białowieskiej, gdzie trwała wówczas walka ekologów z gospodarzami Parku. Kiedy podobny program, dotyczący ogrodów zoologicznych i ogólnie rozumianej ochrony praw zwierząt (realizowany w Warszawskim ZOO, Wiedeńskim ZOO, w czasie safari w Danii, oraz w Wielkim Parku Narodowym Serengeti w Tanzanii) ujrzał światło dzienne, na skutek interwencji dyrektora warszawskiego ZOO, dostaliśmy na rok kopa w dupę z Telewizji Polskiej. Acha! Odcinek miał tytuł "Uwolnić słonia!".
Programem realizowanym przez kolejnych 8 lat była "Kręcioła". Jej treścią były: krótki reportaż z naszych podróży po świecie, aktualności dotyczące Fundacji, aktualności dotyczące wydarzeń typu: "ciekawy koleżka-ciekawe miejsce" w naszym pięknym kraju uśmiechniętych ludzi, czy fragmenty koncertów Przystanek Woodstock. No i najważniejsza rzecz, konkurs pt. "Gdzie to jest?", którego główną nagrodą była podróż w nieznane.
I tak mknął program „Kręcioła” dokładnie do dnia 22 czerwca 2007 roku, do godziny 12:56 w południe. Ostatni, 22-minutowym odcinkiem pożegnaliśmy się z Telewizją Publiczną, próbując podsumować minione 16 lat, podczas których zrobiliśmy tak dużo! Nie tylko jako Fundacja, ale przede wszystkim jako ekipa programu TV. To dzięki okienku telewizyjnemu mogliśmy uczynić tak wiele i na trwałe zapisać się w różnych dziedzinach naszego wesołego i ciekawego, polskiego życia. To dziś 17 finałów Orkiestry, 15 festiwali Przystanek Woodstock, programy medyczne, programy edukacyjne, a przede wszystkim – wielka przyjaźń, która nas łączy z ogromną rzeszą ludzkości. Co najważniejsze – w 100 procentach tym programem wypełnialiśmy misję Telewizji Publicznej, jaką jest działanie społeczne, edukacyjne, profilaktyczne, a na końcu rozrywkowe. Rozstaliśmy się w zgodzie z wieloma ludźmi, którzy do dziś tworzą Telewizję Polską, którzy okazali nam życzliwość. Machnęliśmy ręką na chamstwo i ogromny brak profesjonalizmu u tych, którzy teraz właśnie do tej Telewizji zaczynają wchodzić. Kilkaset odcinków „Kręcioły” wędrowało z nami nie tylko po Polsce, ale i po całym świecie. Dzięki temu programowi zdołaliśmy zorganizować kilkanaście podróży w najdalsze zakątki świata. Nie mieliśmy sponsorów, musiałem tylko i wyłącznie dysponować pieniędzmi, które jako producent programu otrzymywałem od Telewizji. Ale nasz program uczył także innej filozofii bycia - survivalowe zajęcia, samodzielność, sprawne organizowanie sobie wielu rzeczy, dzielenie się sobą z innymi. „Kręcioła” miała charakterystyczną czołówkę i bardzo dużo muzyki, niemal w stu procentach związanej z dźwiękami, które słyszeliście na naszych koncertach. A było to nie tylko woodstockowe pole, ale także przepiękne sale Teatru Wielkiego, czy kilka innych magicznych miejsc. „Kręcioła” miała także swoją charakterystyczną oprawę, nad którą pracował od samego początku Yach Paszkiewicz. Miała także różny czas emisji – to już niestety tworzyła Telewizja, nie potrafiąc przyzwyczaić widza do jednej pory. Miała swoje plebiscyty, chociażby Plebiscyt Złotego Bączka, czy konkurs „Gdzie to jest?” (najdalsza podróż dla jego laureatów to wyjazd do Australii). „Kręcioła” często rzucała też pytania muzyczne, a na zwycięzców czekały nagrody w postaci orkiestrowych wydawnictw DVD. Miała swój styl. Kilkaset odcinków to także ogromna wiedza dotycząca telewizyjnego rzemiosła, która pozwoli nam spokojnie stworzyć i zrealizować nasz nowy pomysł, jakim jest pasmo OTV na kanale ZigZap na platformie CYFRA +. O nim więcej przeczytacie na naszych stronach WWW, na które zapraszam. Sie ma!!! |