|
II PRZYSTANEK WOODSTOCK
Drugi Przystanek to Szczecin-Dąbie.
A więc zupełnie nowe miejsce, nowi ludzie, nowe sprawy do załatwiania.
Po ubiegłorocznym doświadczeniu, wprowadzamy rewolucyjną zmianę : sprzedajemy
piwo. Pierwsza w strachu policja. I to jeszcze jakim! Potem do strachu
dołączają inni. Ale my nie pękamy, uważamy, że to jedyny sposób, żeby
nie było afery z handlem pobocznym.
Ta sama scena, to samo nagłośnienie, te same klimaty. Naszym miejscem
jest ogromne byłe lotnisko, teren taki sobie, no ale znowu nie mieliśmy
innego wyboru. Ludzie się zgodzili nas przyjąć, więc gramy. W wielu
sprawach pomaga nam Mario, czyli gitarzysta z zespołu "Quo Vadis".
Kiedy przyjechaliśmy na tydzień wcześniej przed koncertem, non-stop
pada deszcz, ale w strugach tego deszczu instalujemy 8 aparatów telefonicznych.
To zupełna nowość. Wszyscy się obawiają, czy wiata z nimi dotrzyma do
końca koncertu. Automaty są z numerami zwrotnymi, a więc ogromna wygoda
dla użytkowników.
SANEPID
szczeciński, wspaniałomyślnie przyjmuje nasze pomysły z Czymanowa, a
więc żadnych studzienek, żadnych kanałów melioracyjnych, a więc woda
przy kranach idzie w żwir. Jedyna wpadka to toalety. Miasto zobowiązało
się, że weźmie je na siebie. Nie dojechały, było ich za mało, były okropne!
Deszcz ciągle pada. Olga ze sceną z Ukrainy czeka aż będzie lepsza pogoda.
Na okropnym wietrze próbuje rozstawić się Pokojowa Wioska Krishny.
Zjeżdżają się pierwsi kibice, którzy ze ściętej trawy robią przezabawne
szałasy. Jakimś boskim cudem, na dzień przed koncertem, przestaje lekko
padać. A w dniu koncertu w ogóle. Wschodzi piękne słońce i tak już jest
niemal do samego końca. Z powodu deszczu musieliśmy odwołać projekcję
filmu "Rejs". To już drugi raz nie wychodzi nam zadyma z kinem.
Muzyka w naszych stałych klimatach, jedyne spięcie czyni Farben Lehre,
a bardziej nie oni, bo dali bardzo dobry koncert, tylko kibice-punole.
To utwierdziło mnie w postanowieniu, że niech szukają swojej muzyki
gdzie indziej. Jeżeli nie mogą się dostosować do naszych reguł gry,
to trudno. Wokalista z Farben Lehre, sam mówi ze sceny, że bardzo im
dziękuje za wielką do nich miłość, ale niestety, jeżeli ktoś psuje całe
oblicze ich grania, to właśnie są oni sami. Poza tym wszystko przebiega
spoko. Deszcz, który lunął na zakończenie, tylko przypieczętował pewnej
tradycji Woodstockowej.
Z tego Przystanku wyszła płyta w Polskich Nagraniach. Dokładnie 3 płyty
CD w dżinsowej kieszeni. Moim zdaniem, bardzo dobry materiał, który
przez tą fatalnie działającą firmę, w zasadzie rozszedł się tylko wśród
najbardziej zagorzałych fanów, do których my osobiście trafiliśmy.
|