|
V Przystanek Woodstock
Możemy śmiało powiedzieć, że przejdzie on do historii z paru bardzo ważnych powodów. Po raz pierwszy w jednym miejscu zebrało się tak ogromne grono młodych ludzi, którzy przez kilkanaście dni generalnie żyli ze sobą w zgodzie i pokoju. Nieliczne akty złodziejstwa, chuligaństwa czy dealerestwa jeszcze bardziej były przez wszystkich napiętnowane.
Nie próbujemy ani przez chwilę sądzić, że jest to miejsce idealnego spokoju. Ale wyraźnie widzimy, że co roku 99% przybywających do nas rozumie w jak znaczący sposób sama tworzy ten koncert.
To tak, jak z Finałami. Bez Was nie byłoby nas.
Po raz pierwszy dziennikarze muzyczni, a przynajmniej ich część doceniła dźwięki, które rozchodziły się ze sceny. Przez kilka lat byliśmy ignorowani i uważano ten koncert za coś w rodzaju pikniku, na którym grają przeważnie nikomu nieznane kapele. Poprzez swoje audycje radiowe i telewizyjne, wielokrotnie podpierając się muzyką z poprzednich przystanków, słuchaczy nie-ale prezenterów muzycznych, próbowałem przekonać, że wiele występów było po prostu rewelacyjnie brzmiącą muzyką. I niekoniecznie musi ona posiadać w sobie bunt i przekorę aby być entuzjastycznie odbierana przez młodych ludzi.
W naszych cotygodniowych programach radiowych i telewizyjnych, skupimy się na jeszcze większej dawce prezentowania koncertów woodstockowych.
Dla tych, którzy byli na Przystanku Woodstock, nie muszę opowiadać o scenie, zapleczu, atmosferze. Warto tylko przypomnieć, że dla przybyłych ćwierć miliona ludzi:
- do końca dobrze funkcjonowało 250 toalet (Nawet gdybyśmy przewidzieli, że tyle osób przyjedzie, to nie wiem czy drugie tyle toalet zdołalibyśmy z polski ściągnąć ).
- Ani jeden z 240 kranów nie został uszkodzony. A przez 5 dni ich używania uleciało z nich 9.000 metrów sześciennych wody.
- 145.000 impulsów telefonicznych to wynik pracy i to do czerwoności 30 automatów telefonicznych, które pracowały non-stop. Dla formalności podam, że żaden z nich w najmniejszym stopniu nie został zdemolowany, wyrwany, wbity w ziemię czy chociażby pomalowany sprayem.
- Zostało zebranych 500.000 puszek. Zebrano by więcej, ale Fundacja RECALL najnormalniej w świecie nie przewidziała takiego obrotu tego wielkiego zbieractwa i kasy nie starczyło!!! Zostawiono jej na miejscu ponad 15.000 złotych!! Przypominam, płacono 2 zł za kilogram. W niedzielę nie mogły przyjechać nowe TIR-y po puszki bo był zakaz poruszania się drogami publicznymi. To pomyślcie teraz, że gdyby któryś z tych rządzących i decydujących kolesi uporał się z problemem tzw. surowców wtórnych, to tym samym sposobem przystankowicze oczyściliby cały teren z plastików czy papierów.
- Pamiętacie bankomat?? Uparliśmy się żeby stał, i osiągnęliśmy wielki sukces. 1700 realizacji. W ciągu trzech dni bankomat stojący w centrum Warszawy nie ma takich osiągów. Wbrew przewidywaniom niektórych ("starszych") nikt nie próbował wsadzić do niego śrubokręta, czy strzelić w niego łbem. W kurzu i znoju bezawaryjnie działał przez trzy dni trwania festiwalu. Cały i nie naruszony wrócił do banku.
- Nie miała miejsca żadna awaria, mimo że nasz koncert i cała infrastruktura pobierała dziennie tyle prądu ile zużywa 15.000 miasteczko.
- Wspaniale zapisały się wszystkie organizacje, które były obok nas;
- Przystanek Jezus codziennie rozdawał 1000 porcji chleba i niósł konkretną pomoc "zmęczonym" przystankowiczom.
- Towarzystwo Świadomości Krishny wydało blisko 50.000 bardzo tanich i pożywnych porcji wegetariańskiego jedzenia.
- Klub "Gaja" zebrał ponad 5.000 podpisów w proteście przeciwko wysyłaniu polskich koni na rzeź do Włoch.
- Kilka tysięcy osób podpisało się pod deklaracją o nie braniu narkotyków do końca życia i o jeden dzień dłużej w pomarańczowym namiocie grupy "Familia" prowadzonej przez Andrzeja Maj-Majewskiego.
- Ogromna rzesza ludzi odwiedziła punkty informacyjne organizacji antyrasistowskiej " Nigdy więcej", rozmawiała z członkami stowarzyszenia prowadzącego profilaktykę na rzecz zakażenia wirusem HIV.
Nie sposób wymienić wszystkich tych, którzy spontanicznie prezentowali dorobek swoich alternatywnych poczynań- wydawnictwa muzyczne, fanziny etc. To wszystko miało ten nieprawdopodobny wpływ na koloryt tegorocznego Przystanku, ale także miało kolosalny wydźwięk socjologiczny. Nikt nie ma prawa zaszufladkować jakiegokolwiek stylu działania reprezentowanego przez jakąkolwiek mniejszą, większą lub bardzo duża grupę młodych ludzi.
Próbowano powiedzieć, że to co się działo na amerykańskim Woodstock będzie na pewno przeniesione do nas. A więc DEMOLKA. Próbowano wyciągać wnioski, że piwo+ rock`and`rollowa młodzież to jeszcze większa demolka. I już nie próbowano, ale przekazywano fałszywe wiadomości, że jadąca pociągami na Przystanek młodzież to już nie demolka, to po prostu wielomilionowe straty PKP. I absolutnie zniszczone wagony kolejowe. Przez polskie media przeleciały zatrważające cyfry. 7...8...9 milionów złotych, to straty PKP. Tymczasem rzecznik prasowy PKP w prowadzonej przeze mnie audycji 2.IX.99r. ( " Się Kręci, III Program PR, godz.19.05-20.00 ) oświadczył, że straty wyniosły 16.420 złotych w UWAGA!!! w 150 pociągach, w których młodzież jechała na koncert i jak to stwierdził rzecznik, straty te wynikały z nadmiernego tłoku.
A więc nie demolka, nie rozróby, nie paranoja. Mało tego. Jesteśmy pierwszym organizatorem w Polsce, który straty te pokrył. W dniu 10.IX. wysłaliśmy na konto PKP 16.420 złotych. A pochodziły one z zysku za sprzedaż aluminiowych puszek do huty.
Mówiono też o śmiertelnych ofiarach. 6 sierpnia w głównych wydaniach "Wiadomości" pod redakcją Marcina Zimocha, zdjęcie z Przystanku Woodstock i cała relacja opatrzona została napisem "Przystanek-śmierć". Podano nieprawdziwe i nie sprawdzone wiadomości. Spowodowano, że rodzice piekielnie bali się o swoje dzieciaki. Telefony, niepokój, zupełnie niepotrzebne napięcie.
Chcę wszystkim powiedzieć, że wobec tak paranoicznego przedstawienia Przystanku, Fundacja wysłała skargę do rady etyki mediów. Ale to są bóle, które zawsze funkcjonują przy okazji takich spotkań.
Muszę Wam powiedzieć, że najpiękniejszym momentem całego koncertu, był moment kiedy wszyscy razem zaśpiewaliśmy Hymn i w ten sposób nie tylko nam w Polsce, ale całemu światu pokazaliśmy, że polska młodzież jest niezwykła.
I za to bardzo Wam cała nasza Fundacja niezwykle gorąco DZIĘKUJE!!!!
Cały koncert kosztował nas 399.000 złotych. A więc mniej niż planowaliśmy i mogliśmy na to przeznaczyć.
Czy spotkamy się za rok, nie wiem.
Nasłuchujcie, szukajcie i po prostu jak trzeba przybywajcie !!
Dla tych, ktorzy nie mogli do nas przyjechać kilkadziesiąt fot, żebyście wiedzieli co straciliście.





Pozdrawiamy Żary i śledźcie naszą stronę pt. "Przystanek Woodstock" gdzie będziemy przekazywali najbardziej aktualne wiadomości ale także chętnie wsłuchujemy się w Wasze głosy i propozycje.
|