Numer konta: 23 1240 1112 1111 0010 4196 3411

Aktualności - Rzeczpospolita pisze - WOŚP jest bez sensu

26-01-2010 17:13

W poniedziałkowej Rzeczypospolitej ukazał się artykuł p.t. „Święto serca czy pieniądza” pióra Krzysztofa Świątka. W publikacji tej autor między innymi poddaje w wątpliwość efektywność pomocy udzielanej przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy polskim szpitalom. Zestawia on m.in. roczny budżet Narodowego Funduszu Zdrowia z pieniędzmi, które zbiera i przeznacza na programy i wsparcie medyczne nasza Fundacja. Istotnie, dysproporcja liczb jest przytłaczająca - 50 miliardów z kilkudziesięcioma milionami zebranymi w Finale WOŚP. Na tym tle pomoc Orkiestry wygląda jak przysłowiowa kropla w morzu. Skoro jednak jesteśmy organizacją pożytku publicznego, to naszym obowiązkiem jest także spokojne wyjaśnienie tej kwestii.

 

Otóż celem organizacji pozarządowych na całym świecie jest uzupełnianie, a nie zastępowanie struktur rządowych. W naszym przypadku - Ministerstwa Zdrowia. Organizacje społeczne wytyczają sobie takie plany, by je móc zrealizować. W tych planach starają się zawrzeć realne, namacalne oraz długofalowe efekty. Mam tu na myśli nie tylko stricte logistyczną pomoc, ale cały wachlarz dodatkowych i bardzo pozytywnych sfer działań związanych z edukacją, możliwością zmiany nawyków, wytyczaniem nowoczesności i postępu. Bardzo często agendy rządowe chętnie korzystają z pracy organizacji pozarządowych, ponieważ udowodniono już, że koszty poniesione przez organizacje pozarządowe na tego rodzaju przedsięwzięcia są często znacząco niższe, niż ma to miejsce w przypadku rządów i struktur państwowych. I nie staram się tu udowodnić, że koszty „państwowe” są źle dysponowane i za wysokie. Po prostu skoncentrowanie się na jednej, wybranej sferze działań daje ogromne możliwości obniżenia zbędnych, wynikających często z istoty samego urzędu, kosztów realizacji założonych celów. Dlatego zestawienie tych dwóch budżetów jest idiotyczne i tak naprawdę wskazuje na brak wiedzy.

 

Nie roztrząsając więc teraz ogólnego stanu naszej służby zdrowia, tej budżetowej, o której wszyscy mają nienajlepsze zdanie, pochylmy się nad tym, co uczyniła Fundacja. Zakup specjalistycznego sprzętu, jak chociażby bardzo nowoczesnych aparatów Infant Flow, czy urządzeń do leczenia retinopatii wcześniaków, czy też zakup osobistych pomp insulinowych lub sprzętu do badań przesiewowych słuchu u noworodków, czy zakup fantomów do nauki pierwszej pomocy w polskich szkołach – to wszystko wytycza w polskiej medycynie zupełnie nowy standard pomocy najmniejszemu pacjentowi. Kupując blisko tysiąc inkubatorów, często jest tak, że stare „orkiestrowe” wymieniamy na nowe. Fakt, być może nie my powinniśmy to robić, ale z drugiej strony – kupując inkubatory zgodne z najnowocześniejszą technologią, podnosimy standard opieki medycznej noworodka. Kupując stoły operacyjne, aparaty radiologiczne, ultrasonografy, czy kardiomonitory, również często wymieniamy „nasze” stare urządzenia na nowe. Być może także nie powinniśmy tego robić. Ale kupując ultrasonografy do diagnostyki dzieci z chorobami onkologicznymi tworzymy coś zupełnie nowego i bezprecedensowego – wprowadzamy nowy element systemu, dzięki któremu może znacząco zwiększyć się skuteczność leczenia chorób nowotworowych u dzieci.

 

Być może moja opinia nieszczególnie musi przekonać redakcję Rzeczypospolitej, ale ogłaszany przez nas temat Finału za każdym razem konsultowany jest z ekspertami w tej dziedzinie z całego kraju. I to oni muszą odpowiedzieć na zadane przez nas pytanie, czy taka decyzja sprawi, iż postępować będziemy zgodnie z jednym z najważniejszych elementów filozofii naszych działań, czyli czy – mówiąc najogólniej – konkretnie i trwale wpłyniemy na rozwój danej gałęzi medycyny dziecięcej. I warto, aby w tym zakresie autor zasięgnął opinii profesjonalistów. Jeśli potwierdzą oni jego opinię, to istotnie, cała Orkiestra jest funta kłaków warta. Nie zapominajmy przy tym jeszcze o najbardziej dotykalnym i być może opiniotwórczym odbiorcy – rodzicach chorych dzieci.

 

Oczywiście, od przybytku głowa nie boli. Miło byłoby móc decydować, czy korzystać ze sprzętu Orkiestry, czy też trzymać go w zamknięciu, bo dostatek aparatury nie czyni takiej konieczności. Ale czy chcemy, czy nie chcemy, gdyby nie wsparcie naszej Fundacji, to najczęściej tego sprzętu po prostu by nie było. Mało tego, Szanowna Redakcjo! Jeśli czujemy, że mamy kupić sprzęt tylko po to, by ratować byt szpitala, przeważnie nie angażujemy się w takie działania. Nasz sprzęt ma być tym czymś dodatkowym, stymulującym rozwój możliwości danej placówki medycznej!

 

To tyle w kwestii formalnych wyjaśnień. Odsyłam autora artykułu do specjalistów i dyrektorów szpitali, czyli do wiedzy, od której profesjonalny dziennikarz powinien zacząć.

 

A czysto prywatnie dodam – jak się chce przyłoić, to kij się zawsze znajdzie. Odczuwam to w tym artykule, bo pełen jest dziennikarskiej, nieprofesjonalnej roboty, o czym przeczytacie w oficjalnej, prasowej odpowiedzi przesłanej do Rzeczypospolitej. Ciekaw jestem, czy dziennikarz przyjmie zaproszenie, aby choć jeden dzień spędzić w naszej Fundacji. To chyba jedyny sposób, aby wytłumaczyć mu sposób naszego działania. Przyjdzie, zobaczy, oceni. Ale pamiętam, jak kilkakrotnie już, przy podobnych publikacjach, próbowałem autorów zapraszać do nas do Fundacji. Osobiście nawet pukałem do siedzib ich redakcji w Toruniu. Niestety, na razie cisza.

 

(Jurek)

 

 

WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ALL RIGHTS RESERVED                 COPYRIGHTS © WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY