|
Aktualności - Wasze maile
10-09-2010 15:38
Dziś przytoczymy treść korespondencji jaką otrzymaliśmy do Piotra oraz Kamila, którzy przedstawią swoje przemyślenia w odpowiedzi na nowinkę "Najpiękniejszy festiwal?". Mail Piotra: Witam serdecznie :) Chciałem napisać parę słów w odpowiedzi na nowinkę "Najpiękniejszy festiwal?"
Dla mnie osobiście Przystanek Woodstock zawsze był, jest i na zawsze pozostanie najpiękniejszym festiwalem we wszechświecie :) . Ale moje zdanie to tylko opinia, zwykłego szarego zjadacza polskiego chleba... Jak wiecie od dwóch lat organizuje wioskę użytkowników portalu społecznościowego "Facebook". Jako że portal ten jest ogólnoświatowy, to i moi wioskowicze są z kilku krajów. Wymienię je: Norwegia, Holandia, Finlandia, Czechy, Słowenia, Niemcy, Anglia. Gdybym im powiedział że "jest to festiwal Polski B " pewnie by mnie wyśmiali, ponieważ uważają nasz Przystanek za jeden z najlepszych festiwali na świecie. Festiwal z super organizacją, urozmaicona muzyką i niepowtarzalna atmosferą. W ASP poznają polskie kino, kulturę itd. i są oczarowani. Poznają polskie zespoły których płyty muszę później wysyłać np: do Finlandii... Przystanek Woodstock to festiwal Europy A - nie Polski B!!! Prowadzę również jak wiecie fan page Przystanku Woodstock (już prawie 20 000 fanów z całego świata). Na tymże Facebook'u spotkałem się wieloma słowami uznania dla naszego Przystanku pisanymi przez ludzi z całego świata. Można by podać dużo przykładów, ale my Polacy przecież nie potrafimy chwalić swojego... Jeżeli coś jest super i w dodatku jest to polskie, to trzeba od razu to gnoić! Taka już nasza natura.... Wszędzie na świecie taki festiwal byłby promowany przez media, władze i samych obywateli... a u nas? Jest jak jest i musimy ciągle walczyć o nasze i festiwalu dobre imię.... Pozdrawiam serdecznie i do uwidzenia :) Piotr
Mail Kamila:
Witam,
Lecz najpierw pokrótce napiszę coś o sobie, by nie pozostawać anonimowym - mam 21 lat, urodziłem się w Szczecinie (więc na Przystanki miałem blisko i jeżdżę na nie PKP nieprzerwanie od 5 lat) obecnie studiuję socjologię w Gdańsku.
Wielokrotnie w mediach pojawiają się porównania różnych festiwali, np. Przystanku Woodstock do Openera. Ja z większych festiwali oprócz Woodstocku miałem sposobność przebywać dwukrotnie na Jarocinie (w tym i zeszłym roku). W zeszłym roku było dla mnie szokiem to, że wciąż ktoś chciał mnie kontrolować, sprawdzać i odgradzać od innych, coś czego będąc na PW nie doświadczyłem nigdy (zresztą w ogóle nigdzie takiego typu traktowania nie spotkałem).
W tym roku na Jarocin pojechałem ze względu na koncert Pidżamy Porno (dziwię się, że nie reaktywowali się akurat na PW, ale to już inna sprawa). I jeżeli chodzi o sprawy techniczne, to organizatorzy Jarocina, faceci, którzy biorą za to grubą kasę i podnoszą ceny biletów z roku na rok, dali ciała. Kamery (były chyba tylko 2, czy 3) pokazywały np. połowę twarzy wokalisty, albo nikogo innego oprócz niego, co na PW byłoby nie do pomyślenia. Nagłośnienie również było beznadziejne, zdarzało mi się, że musiałem się wraz z przyjaciółmi cofać spod sceny po kilka razy w ciągu jednego koncertu ze względu na przeciążenie naszych narządów słuchowych.
Jak wspomniałem, już kilka razy na PW jeździłem i nigdy czegoś tak fatalnego mnie nie spotkałem. Mógłbym jeszcze trochę ponarzekać na organizatorów Jarocinia, ale wolałbym przejść do napisania czegoś więcej o samym Przystanku. Książkę oczywiście kupiłem będąc w tym roku na festiwalu i kończyłem ją czytać wracając zapchanym pociągiem (swoją drogą w tym roku obsługa PKP na dworcu w Kostrzynie się nie popisała organizując sobie przerwę w sprzedaży biletów w kasach pomimo tłumu oczekujących i deszczowej pogody).
To, co uważam za warte podkreślania za każdym razem mówiąc o Przystanku, to działalność ASP przede wszystkim, a także innych instytucji kulturalnych. W tym roku wspaniałe było spotkanie z Markiem Kondratem. Uważam, że właśnie aktorzy jego pokolenia są najbardziej wartościowymi ludźmi. Chętnie ujrzałbym kolejnym razem Andrzeja Grabowskiego lub Daniela Olbrychskiego - również świetnych aktorów (pan Andrzej nawet płytę ma ponoć na dniach wydać). Ciekaw jestem jak wyglądałoby spotkanie z Kubą Wojewódzkim - co by ten człowiek pokazał.
Co roku zachwycają mnie wykonawcy z pola festiwalowego, podczas wykonania piosenki finałowej. Co roku moi znajomi narzekają na brak "prawdziwej" gwiazdy na festiwalu, sam też chętnie zobaczyłbym kogoś dużego formatu z zagranicy, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie są ludźmi i nie każdemu chce się grać za darmo (gdybym ja był jakimś znanym muzykiem, to bym wręcz marzył o tym, by zagrać dla pół milionowej publiczności, dziwię się, że oni takich życzeń nie mają... Ja w ogóle... Pół miliona ludzi! Przecież to jest taki Szczecin właśnie - niesamowite do czego to doszło!).
Uważam, że polskie zespoły mają mnóstwo do zaoferowania - żałuję, że w końcu Perfect nie zagrał, niesamowici byli kolesie z Łąki Łanu (będę na nich głosował w plebiscycie Złotego Bączka), Less Dress, Armia, która dała niesamowity koncert i nie promowała swojej najnowszej płyty, ale zagrali mnóstwo piosenek, które zespół ten wywindowały w górę, Jelonek zaś rozwalił swoim koncertem chociażby Papa Roach, którzy dla mnie byli zbyt krzykliwi i "hamerykańscy". Zajebiście wspominam koncerty Comy na PW.
Żałuję, że nie zagrał Perfect, szkoda mi, że Lao Che nie grało Powstania, tylko postawili na promocję najnowszej płyty (którą też uważam za świetną), ale esencją koncertów Lao na PW zawsze było to uniesienie - setki tysięcy gardeł śpiewających o Polakach, Polsce, patriotyzmie. Cały czas dziwię się, czemu Kult nie grał na Przystanku...
Jeżeli chodzi o artykuł Pana, który ostatnio był cytowany na stronie i pisał on o tym, że Woodstokowicze to tylko Strachy i chuj (że się tak wyrażę), to człowiek ten nie ma bladego pojęcia o tym, co się na tym świecie dzieje! A L.U.C.? A Chopin-Możdżer-Tymański? A muzyka Wschodu? A Nigel? A operetka? To co - gorsze od Strachów?
Jeżeli chodzi o sanitariaty - parę razy nawet widziałem rolki srajtaśmy w Toi Toiach! Są czyszczone i kolejki do nich to ledwie parę minut, a często jest tak, że do niektórych ludzie w kolejki się w ogóle nie ustawiają i stoją puste. To samo z kranikami, co z tego, że może się wydawać, że jest ich zbyt mało, skoro ludzie są życzliwi i nawet jak się kurek urwie, to ktoś Ci obcęgami pomoże! I trzeba nie mieć w ogóle siły przebicia albo być gamoniem do potęgi etej, żeby czekać na umycie się dłużej niż 10 minut nawet i w szczycie, koło 9-11 godziny. W ogóle to jak tak sobie o tym myślę, co jeszcze mógłbym napisać, to jeśli np. był ktoś, kto był na wszystkich Przystankach, to sam teraz mógłby napisać książkę - z perspektywy uczestnika, a nie organizatora :D Ale napiszę o jeszcze jednej rzeczy i jest prawda najprawdziwsza! Przystanek Woodstock jest naprawdę najpiękniejszym festiwalem, ba! Miejscem świata! I myślę, że to za sprawą jego "wodzireja"... Dyrygenta! Co z tego, że była w tym roku rocznica 30ta jarocińskich festiwali, skoro nikt tego nie wykrzyczał ze sceny? To jest ten jeden czynniki, którego nie osiągnie żaden inny festiwal! Cholera no... nie wiem czy wytrzymam do tego sierpnia... Na dodatek jeszcze datę przełożyliście na kilka dni później... Nie mogę się doczekać, kiedy znów tam będę. Na polu namiotowym, w namiocie ASP, pod scenami, u Krisznowców na obiedzie... Po prostu chcę by znowu był ten Najpiękniejszy Festiwal świata i co więcej - żeby był zawsze.
Łączę pozdrowienia, wyrazy wszelkiego szacunku oraz życzę powodzenia i pomyślności! Czekamy na kolejne opinie.
|
