Numer konta: 58 1240 1112 1111 0010 0944 9739
|
Aktualności - MONAR wspomina festiwal
30-08-2011 15:11
Dużym zainteresowaniem w czasie tegorocznego Przystanku Woodstock cieszył się namiot przygotowany przez MONAR. Dzisiaj prezentujemy Wam list Przemka Bogusza, który opowiada o tym jak bardzo ciekawe były atrakcje przygotowane przez wolontariuszy, a także jak ważna była dla woodstockowiczów obecność takiej organizacji.
Nie potrzeba haju w woodstockowym raju – to jedno z antynarkotykowych haseł, jakie wpłynęły na konkurs ogłoszony przez MONAR podczas XVII Przystanku Woodstock. Doskonale oddaje klimat, który wraz z gośćmi naszego stanowiska na wzgórzu ASP staraliśmy się stworzyć podczas tegorocznego festiwalu w Kostrzynie.
Czego oczekuje młody człowiek po imprezie takiej jak Przystanek Woodstock? Chce poczuć się wolny i zamanifestować jakoś swoją obecność. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw tym naturalnym dążeniom i zaprosiliśmy woodstockowiczów do wspólnego działania.
Podczas warsztatów edukacyjnych, prowadzonych przez doświadczonych terapeutów, dyskutowaliśmy z młodzieżą o narkotykach i ich szkodliwości. Staraliśmy się, aby te spotkania były dalekie od sztampowych pogadanek, a jednocześnie niosły ze sobą jednoznaczny, antynarkotykowy przekaz. Emocje towarzyszące dyskusjom świadczą o tym, że udało się nawiązać prawdziwy dialog.
Woodstock to cała gama artystycznych propozycji, dzięki którym uczestnicy festiwalu są nie tylko odbiorcami, ale i twórcami sztuki. Do twórczej aktywności zachęcał także MONAR – zorganizowaliśmy cieszące się dużym powodzeniem warsztaty bębniarskie (prowadził je Seweryn Szymczyk z Kalisza Pomorskiego); pod okiem Agnieszki Michalskiej z naszej poradni w Szczecinie można było nauczyć się robienia gipsowych masek. Martyn Jakubowski, rapujący terapeuta z ośrodka w Ozorkowie pod Łodzią poprowadził zajęcia z hip-hopowego freestyle'u. Hip-hop, muzyka kojarzona często z narkotykową subkulturą, tym razem towarzyszyła tekstom o walce człowieka z jego słabościami, o znaczeniu przyjaźni i o radości trzeźwego życia.
Przez cały czas trwania imprezy w namiocie MONARU można było zasięgnąć informacji o możliwościach leczenia, porozmawiać ze specjalistami o uzależnieniach.
- Wśród odwiedzających nasze stanowisko są zainteresowani zarówno podjęciem terapii w ośrodkach MONARU, jak i odbyciem stażu. Wielu uczestników festiwalu pamięta nas z ubiegłych lat i sami nas szukają. Przychodzą po pieczątki z naszym hasłem „Zażywam tylko dźwięków”, niektórzy proszą o ostemplowanie najróżniejszych miejsc na ciele i później są najlepszą, żywą reklamą zabawy na trzeźwo - opowiadała Sławka Koźma z poradni MONARU w Pile, działającej w ramach Wielkopolskiego Centrum Pomocy Bliźniemu.
Rozdawaliśmy materiały informacyjne, prezerwatywy, pocztówki; częstowaliśmy woodstockowiczów słodyczami i jabłkami. Tych, którzy szukali chwili wytchnienia po koncertowych przeżyciach zapraszaliśmy do udziału w grach zręcznościowych, przygotowanych przez ekipę naszego gdańskiego ośrodka. W tegorocznym Przystanku Woodstock wzięło udział kilkudziesięciu naszych wolontariuszy, których pracę koordynowała Marta Stefaniak-Łubianka. Dla wszystkich była to niezapomniana przygoda. Dziękujemy Fundacji WOŚP za zaproszenie i już zbieramy pomysły na przyszłoroczny festiwal.
Przemek Bogusz
MONAR
Warszataty bębniarskie prowadził Seweryn Szymczyk (z prawej)
Marta Stefaniak-Łubianka, nasza szefowa podczas Przystanku Woodstock, z szefem wszystkim szefów
Nasi wolontariusze w akcji
Część ekipy MONARU
Oblężone przez Woodstockowiczów stanowisko MONARU na wzgórzu ASP
|